POLSKIENGLISHDEUTSCH

Greatest science publishing house in Poland since 1990.

Piszą o nas


WOJCIECH JARUZELSKI 
STARSI O 30 LAT

O KSIĄŻCE NAPISALI:

www.dziennikzachodni.pl

www.przeglad-tygodnik.pl

www.polskatimes.pl

www.mowimyjak.pl

www.tvp.info.pl

www.dzieje.pl

www.gazetaprawna.pl

www.wprost.pl

 


artykuł z „Przeglądu”, 11.12.2011 r.

 

WYŻSZA konieczność
Stan wojenny był operacją polityczną zabezpieczaną wojskowo

W tych dniach na rynku księgarskim pojawiła się najnowsza książka gen. Wojciecha Jaruzelskiego „Starsi o 30 lat”, w której powraca on do wydarzeń związanych ze stanem wojennym. Lata 1980–1981 są też dla autora punktem wyjścia do wielu rozdziałów odnoszących się do mentalności i zachowań Polaków i tego, co miało miejsce w ostatnim 30-leciu.
„Starsi o 30 lat” to niezwykle ciekawa lektura, pozwalająca bliżej poznać Generała, jego zapatrywania na minione lata i rodaków. Poproszony o rozmowę gen. Jaruzelski z uwagi na stan zdrowia zgodził się w drodze wyjątku udzielić jedynie „Przeglądowi” krótkiego telefonicznego wywiadu, za co jesteśmy mu ogromnie wdzięczni.

Rozmawia Paweł Dybicz
Czy minione 30 lat zmieniło pana ogląd stanu wojennego, motywów jego wprowadzenia?

– Nie, nie zmieniło. Przez te lata miałem możliwość sięgnięcia do źródeł, dokumentów, materiałów i relacji uzyskiwanych nawet, można powiedzieć, z przeciwstawnych stron barykady, z różnych krajów i środowisk. W sumie potwierdzają one, że wprowadzenie stanu wojennego stało się wówczas wyższą koniecznością. Piszę o tym konkretnie i szczegółowo w najnowszej książce.

W jakim stopniu opublikowane przez Amerykanów, Rosjan, Niemców i innych dokumenty poszerzyły wiedzę o tamtych czasach?

– Poszerzyły o pewne ważne fakty, np. te, które zawarte są w źródłach amerykańskich. Wyraźnie z nich wynika, że Amerykanie wiedzieli, nie tylko od Kuklińskiego, lecz także z innych źródeł, że przygotowywany jest stan wojenny. Jednak nie ostrzegli „Solidarności”, Kościoła ani papieża Jana Pawła II, przede wszystkim nie przestrzegli władzy, że na wprowadzenie stanu wojennego będą musieli ostro zareagować. Amerykanie patrzyli globalnie i dlatego – obiektywnie rzecz biorąc – woleli filozofię „mniejszego zła”. Materiały z byłego Związku Radzieckiego też zawierają liczne informacje. Najważniejsze są oświadczenia i wypowiedzi czołowych przedstawicieli tego kraju – Breżniewa, a także wyższych dowódców wojskowych. Jednoznacznie wskazują one, że to, co dzieje się w Polsce, zagraża międzyblokowej równowadze bezpieczeństwa, przy tym geostrategiczne położenie Polski czyni ją ogniwem newralgicznym. W rezultacie były naciski polityczne, ekonomiczne oraz przygotowania militarne.

Czy na stan wojenny należy patrzeć jak na operację wojskową czy polityczną?

– Była to operacja polityczna zabezpieczana wojskowo. Wojsko, rzec można, dało oprawe, znaczna czesc srodków, które pozwoliły przeprowadzic te operacje. Jednake stan wojenny w swojej istocie miał charakter polityczno-administracyjny. Wszelkiego rodzaju ograniczenia czy te rozwiazania, chocby w sferze gospodarczej, były realizowane w ramach realiów tamtych czasów. Oczywiscie wojsko odegrało ważną rolę. Ale Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego miała ograniczone uprawnienia. Wszystkie instytucje państwa działały według swych konstytucyjnych uprawnień.

Czym pan tłumaczy, że wiekszosc Polaków, mimo usilnych staran IPN, nawet po latach uwaa stan wojenny za zasadny?

– Przede wszystkim jestem wdzieczny tym moim rodakom, którzy w sposób trzezwy, bez emocji, bez zacietrzewienia takie stanowisko zajmuja. Jest to wyraz pamieci o tamtych czasach, głównie starszego pokolenia. Wszystkie sondaże prowadzone jeszcze w latach 80. pokazywały wyrazne poparcie dla stanu wojennego, w tym wysokie zaufanie do Wojska Polskiego. Dowodzi to madrosci naszego społeczeństwa, które widziało i rozumiało, że znalezlismy sie w krytycznej sytuacji, na krawedzi wielopostaciowej katastrofy. Bezposrednio było to odczuwalne w udrece życia codziennego społeczenstwa. Obowiązkiem władzy jest zabezpieczenie państwa, w tym gospodarki, przed całkowitym rozkładem. Tym przeswiadczeniem trzeba m.in. tłumaczyc to, że miliony Polaków uznaja stan wojenny za uzasadniony mimo jego bolesnych, dotkliwych konsekwencji, za które wciąż przepraszam.

 


artykuł z „Nowości”, 12.07.2011 r.
Justyna Wojciechowska-Narloch

„Historia Bydgoszczy” to najnowsza książka Zbigniewa Grochowskiego, toruńskiego historyka i pedagoga.

Po Toruniu, Włocławku i Warszawie także Bydgoszcz doczekała się cennej publikacji na swój temat. Dzieje tego miasta w 665. zadaniach i rozwiązaniach opisał torunianin Zbigniew Grochowski.
Autor dał się poznać szerszej publiczności, gdy przed ...


więcej...


artykuł z NOWOŚCI z dnia 16 lutego 2011 r.

Wierszem malowani

Małgorzata Iwanowska-Ludwińska wydała swoją kolejną książkę pt. „Artyści”

Czy o toruńskich plastykach i ludziach sztuki można opowiadać za pomocą poezji? A czemu nie? Zwłaszcza, gdy zna się ich tak dobrze jak ona.

Małgorzata Iwanowska-Ludwińska urodziła się w Poznaniu, ale to właśnie z Toruniem związała swoje życie. Zarówno te osobiste, jak i artystyczne. To tutaj studiowała i zdobyła dyplom w pracowni Stanisława Borysowskiego na Wydziale Sztuk Pięknych UMK. To tutaj wspólnie z mężem Jerzym Ludwińskim współprowadziła „Galerię Punkt’’. Od dłuższego czasu już nie tylko maluje, ale również ...

więcej...


artykuł z NOWOŚCI z dnia 2 listopada 2009 r.

Nikt tak nie pisał o UMK

W listopadzie ukaże się ostatnia książka profesora Sławomira Kalembki. Rzecz doprawdy arcyciekawa.

„Urywki wspomnień...” to niezwykła historia uniwersytetu. Pełna anegdot i dykteryjek, które do tej pory krążyły tylko w środowisku uniwersyteckim.

Nie byłoby tej książki, gdyby nie zapiski, jakie prof. Kalembka prowadził skrzętnie przez lata. Powstał z nich rodzaj pamiętnika, w którym w osobistych przeżyciach studenta UMK, a dalej wybitnego historyka i rektora odbija się ponad pół wieku dziejów toruńskiego uniwersytetu.
„Byłem starannym obserwatorem swoich czasów. Człowiekiem przychylnym i pomocnym ludziom, ale jednocześnie zjadliwym recenzentem ich wszystkich postępków” ...


więcej...